Polski przewoźnik czasowo wykluczony z niemieckiego rynku za naruszenia przepisów kabotażowych
- Mikołaj Woliński

- 1 dzień temu
- 2 minut(y) czytania

BALM (niemiecki Federalny Urząd ds. Logistyki i Mobilności) zastosował wobec polskiego przewoźnika wyjątkowo surową sankcję. Szczegóły dotyczące sprawy urząd potwierdził w odpowiedzi na pytania redaktora. Jak wynika z informacji w 23 prawomocnie zakończonych postępowaniach nałożono na przedsiębiorstwo kary w łącznej wysokości około 70 tys. euro.
Pomimo wcześniejszych kar oraz prowadzonych postępowań administracyjnych przewoźnik miał nadal dopuszczać się kolejnych naruszeń przepisów dotyczących wykonywania kabotażu na terenie Niemiec.
Rok zakazu wykonywania kabotażu w Niemczech
W związku z powtarzającymi się i systematycznymi naruszeniami przepisów, niemiecki urząd zdecydował się na zastosowanie środka wykraczającego poza nakładanie kolejnych kar za poszczególne wykroczenia. Wobec przewoźnika zastosowano czasowy zakaz wykonywania przewozów kabotażowych na terenie Niemiec. Zgodnie z informacją urzędu zakaz ma obowiązywać przez rok od 1 października 2026 r. do 30 września 2027 r.
Kim jest przewoźnik?
Na ten moment nie wiadomo, którego dokładnie polskiego przewoźnika dotyczy decyzja. Przedsiębiorstwo nie zostało ujawnione i pozostaje anonimowe.
Warto również podkreślić, że rozstrzygnięcie nie jest jeszcze prawomocne. Oznacza to, że przewoźnik ma możliwość skorzystania z przysługujących mu środków odwoławczych.
Kabotaż w Niemczech co należy wiedzieć?
Sama możliwość wykonywania przewozów kabotażowych w Niemczech przez przedsiębiorstwo mające siedzibę w innym państwie członkowskim Unii Europejskiej jest legalna. Nie oznacza to jednak pełnej swobody w wykonywaniu takich przewozów. Kabotaż podlega określonym zasadom, warunkom i limitom, których przewoźnik musi przestrzegać. Ich naruszenie może prowadzić do nałożenia kar administracyjnych, a w przypadku powtarzających się naruszeń — jak pokazuje opisywany przypadek, również do zastosowania znacznie bardziej dotkliwych środków.
Dla przewoźników wykonujących przewozy międzynarodowe i kabotażowe na terenie Niemiec jest to kolejny sygnał, że prawidłowe planowanie transportu oraz skrupulatne przestrzeganie przepisów kabotażowych ma kluczowe znaczenie.
Zasada ogólna przewozu kabotażowego brzmi:
„Po dostarczeniu rzeczy w przychodzącym ruchu międzynarodowym przewoźnicy drogowi, uprawnieni są do wykonywania tym samym pojazdem do trzech przewozów kabotażowych będących następstwem transportu międzynarodowego z innego państwa członkowskiego lub państwa trzeciego do przyjmującego państwa członkowskiego. Ostatni rozładunek rzeczy w trakcie przewozu kabotażowego przed opuszczeniem przyjmującego państwa członkowskiego ma miejsce w ciągu siedmiu dni od ostatniego rozładunku w przyjmującym państwie członkowskim w ramach dostawy rzeczy w przychodzącym ruchu międzynarodowym”.
Samo sformułowanie "transport międzynarodowy" oznacza:
„przejazd pojazdu z ładunkiem, gdy miejsce wyjazdu i miejsce przyjazdu znajdują się w dwóch różnych państwach członkowskich, z tranzytem przez jedno lub więcej państw członkowskich lub państw trzecich, albo bez takiego tranzytu”.
Przewóz kabotażowy można wykonać dopiero po zakończeniu transportu międzynarodowego, można ich zrobić maksymalnie 3 w ciągu 7 dni od rozładunku transportu międzynarodowego. Do tego dochodzi także okres 4 dni, który musi minąć od ostatniego przewozu kabotażowego aby ten sam pojazd mógł ponownie wykonywać kabotaże.
Przypadek opisany przez BALM pokazuje, że naruszenia przepisów dotyczących kabotażu mogą prowadzić do konsekwencji znacznie poważniejszych niż pojedyncza kara finansowa. Wielokrotne naruszenia, mimo wcześniejszych postępowań i nałożonych kar, mogą skutkować zastosowaniem wobec przewoźnika czasowego zakazu wykonywania kabotażu na terenie danego państwa.
Jednocześnie warto pamiętać, że kabotaż jest legalnym elementem międzynarodowego transportu drogowego, jednak jego wykonywanie podlega ścisłym regułom.
źródło Trans.info




.png)
Komentarze